środa, 8 lutego 2017

Lusia i przyjaciele - podwieczorek
(czyli orzechy nie są tym czym się wydają)



Książek o przyjaźni jest sporo, książek o jedzeniu trochę mniej. Książki o przyjaznym jedzeniu to rzadkość, a książki o jedzeniu w przyjaźni … - oto jedna z nich.

Nie zdradzimy wiele, jeżeli powiemy, że Lusia ma przyjaciół. Możemy pozwolić sobie nawet na to, żeby nie psując zabawy z obcowania z książką, wspomnieć o tym, że to zwierzęcy przyjaciele. 
Posuniemy się nawet do tego, żeby wspomnieć, że zarówno zawiązanie akcji, jej środek jak i spektakularny finał dzieją się mniej więcej w czasie podwieczorku. 

A zdradzając tak wiele ważnych faktów i tak pozostawimy do doświadczania wraz z dziećmi to, co najważniejsze w tej książce – historię nowej przyjaźni opowiedzianej pięknymi ilustracjami.
 Kanadyjska autorka i jednocześnie ilustratorka Marianne Dubuc (laureatka m.in. nagrody literackiej Gubernatora Generalnego Kanady w kategorii Ilustracja za książkę „Lew i ptak”), na 20 kartach, sprawną i radosną kreską, tworzy bardzo dobry grunt do rozmowy z dziećmi o przyjaźni, poświęceniu i dzieleniu się. 
 Książka pełna wyraźnych i miłych bohaterów, dzięki solidnemu (tekturowemu) wydaniu, bardzo dobrze nadaje się do wielokrotnego czytania, przerzucania stron, wskazywania palcami i odnajdywania szczegółów. Idealnie nadaje się też jako instrukcja mówiąca jak zdobyć przyjaciela. Bo przecież „Nie ma to jak podwieczorek z NOWYM przyjacielem”.


na półeczce dla malutkiego i odrobinę większego | bardzo mało tekstu | duże grafiki



Lusia i przyjaciele - podwieczorek

tekst i ilustracja | Marianne Dubuc
 tłumaczenie | Sebastian Szymkowiak
wydawca | Łajka
okładka | twarda
rok wydania | 2016
liczba stron | 20
format | 21,5 x 17 cm


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP