środa, 24 maja 2017

Lampa Maksa (czyli duet doskonały)



Mama z plastrem to jeden z tych duetów, które tworzą świat lepszym, spokojniejszym i bardziej pewnym. Ten duet pozwala bezkarnie eksplorować, odkrywać i poznawać. Bo zawsze, ale to zawsze, jest mama i jest plaster. A jak jeszcze do tego trafi się całus „tam, gdzie boli” to już sprawa załatwiona, zapomniana, łzy wyschnięte, uśmiech promienisty. I o tym właśnie jest ta książka

Książka bardzo obrazkowa opowiada dokładnie taką historię i dokładnie z takim finałem. Opowiada ją w sposób typowy dla całej serii z Maksem - czyli bezkompromisowo pięknie i słownie oszczędnie.
Po raz kolejny mamy więc okazję przyjrzeć się (typowej) sytuacji z życia dziecka. Przypomnimy w tym momencie, że możemy się przyjrzeć ilustracjom Evy Erikson  (pani, która narysowała jak tata pokazywał wszechświat) i kilkunastu słowom napisanym genialnie przez Barbro Lindgren (pani od Bolusia i Innych Maksów).
Fabuła książki was nie zaskoczy, nie możecie też liczyć na przewrotne i niespodziewane zakończenie. Jeżeli macie co do tego wątpliwości to już je rozwiewamy: dziecko + krzesło + stół + lampa + chwilowa nieobecność osoby starszej znającej z doświadczenia skutki igrania z grawitacją = … Sami widzicie = oczywistość.
Ale jak ta oczywistość jest podana, jak opowiedziana, jak narysowana i przede wszystkim jak sprawnie i płynnie trafia do najmłodszych czytelników i czytelniczek. Idealnie.
Zobaczycie, jak podczas lektury empatyczne w stosunku do Maksa będą wasze dzieci, jak będą pokazywały jego „ała” i jak przypomną im się ich własne. Jak będzie im smutno, kiedy Maks będzie płakał i jak będą się cieszyć, kiedy przyjdzie „sami wiecie kto”. 
I choć to naprawdę dobra i mądra książka to musimy was ostrzec przed dwoma istotnymi rzeczami. Po pierwsze – nie liczcie na to, że jak dzieci zobaczą co stało się Maksowi, to same nie będą tego robić (nic bardziej błędnego i naiwnego). I po drugie (choć na okładce nie ma ostrzeżenia), to jedna z tych książek, które czyta się jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze… Polecamy.
malutki króliczek | mało tekstu | duże grafiki




Miś Maksa


tekst | Barbro Lingren 
ilustracje | Olof Landström
tłumaczenie | Katarzyna Skalska 
wydawca | Zakamarki
okładka | twarda
rok wydania | 2008
liczba stron | 28 
format | 15,5 x 16,5 cm

TOP