środa, 26 lipca 2017

Miastonauci - Tata Trzech poleca



Jest takie powiedzenie dotyczące rodzicielstwa, ewidentnie wymyślone ku pokrzepieniu dusz umęczonych dniem rodziców:
"Im dłużej dziecko zasypia, tym lepszy miało dzień"
Ktoś się nawet pokusił o analizę tego stwierdzenia i doszedł do wniosku, iż dzieci, które miały dobry dzień nie chcą go kończyć z obawy, że następny może już nie być taki fajny, Poza tym dzieci, jeśli są szczęśliwe, wyciskają z tego co im szczęście przynosi, ile się da. Te dzieci wieczorami, biegają, skaczą, krzyczą radośnie, śmieją się i są wulkanami energii.
Po co o tym piszę, skoro ma tu być recenzja książki dziecięcej?

Napisałem to, gdyż moje dzieci muszą w takim razie mieć fantastyczne dni.... codziennie (ups to nie było skromne, ale prawdziwe :)).

Codziennie po kąpieli, podczas układania się do snu, moi chłopcy są żywą reklamą kofeiny wzmocnionej redbullami z zastrzykiem glukozy 
Trzeba jakoś uspokoić bestie, i tu właśnie pomagają "Mistonauci", gdy tylko pojawiają się na dywanie, wtedy cała trójka chłopaków oblega książkę, negocjują ze sobą kto ma przywracać strony i już po chwili odpływają do świata wyobraźni, powoli, ale sukcesywnie się wyciszając - to największa zaleta tej książki.

Książka, której się nie czyta, bo nie ma w niej słów. Książka, którą sie chłonie, bo jest esencją obrazów, wizji i magii.

Dzięki abstrakcyjnym kolorom, układom domów, ulic, postaci, młody odbiorca jest w stanie w pełni rozwinąć swoją wyobraźnię, co moi czynią, każdego wieczoru zaskakując mnie czymś nowym.
Każda strona to eksplozja barw, kształtów i architektury miejskiej.

Postacie są, jak to w książkach dla dzieci, odrealnione, acz to tylko z korzyścią wychodzi. Mamy tu na ten przykład (nazwy robocze wymyślone przeze mnie i/lub szkrabulce moje):

Pana budzika, pana mleczarza, grupę zagubionych pingwinów, przeziębioną żyrafę, jeżyka smartfonika i wiele, wiele innych.

Przestrzeń miejska, mimo iż można tu rozpoznać rzeczywiście istniejące budowle czy miejsca choćby z Warszawy jest tak irracjonalna, że dzieci znów mogą wymyślić miliardy historii. 
My często na każdej ze stron, szukamy jakichś konkretnych elementów/postaci/zdarzeń, albo liczymy coś - piłki, zwierzęta, tramwaje, okna.

I WYCIASZAMY SIĘ przed snem 

Piękna i bardzo rozwijająca pozycja dla młodszych czytelników (takich co to już mówić umieją, ale czytać może jeszcze nie), z dużymi walorami edukacyjnymi i (powtarzam się, a co) uspokajającymi. Chłopcy moi po lekturze "Miastonautów" raczej myślą co by było gdyby pingwiny taktycznie mieszkały w mieście a ludzie podróżowali by na latawcach, niż myślą o psotach.

Brawo Panie Tytusie, pięknie wyszło  

Szymon - Tata Trzech 



na półeczce dla malutkiego i odrobinę większego i prawie dużęgo króliczka | tekstu brak | duże grafiki



Miastonauci

ilustracje | Tytus Brzozowski
  wydawca | Babaryba
okładka | twarda,
rok wydania | 2017
liczba stron | 14
format | 23x 31,5 cm

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

TOP